Naboje Perehinczuka
Prace nad nabojami bezłuskowymi oraz bronią zasilaną tego typu amunicją prowadzone były przez wielu poważnych producentów broni i amunicji. Zastosowanie naboju bezłuskowego umożliwia rezygnację z elementów usuwających łuskę po strzale, zmniejszenie masy naboju oraz oszczędność metalu wykorzystywanego do produkcji łusek. Podczas prac nad nabojami bezłuskowymi pojawiły się jednak problemy z niewielką wytrzymałością mechaniczną naboju, dużym ryzykiem samozapłonu, niestabilnością spalania ładunku miotającego oraz wystąpiła trudność skonstruowania całkowicie spalającej się spłonki. Ze względu na wymienione problemy broń strzelecka zasilana nabojem bezłuskowym nie została wprowadzona do uzbrojenia żadnej armii, przy czym najbliższy wprowadzenia do uzbrojenie był niemiecki karabinek automatyczny G11 skonstruowany w firmie Heckler und Koch. Prace nad nabojami bezłuskowymi prowadził między innymi Marian F. Perehinczuk, pracownik polskiej Milicji Obywatelskiej w Szczecinie. Jego naboje bezłuskowe zostały opatentowane jako "Nabój bojowy, bezłuskowy". Pierwszy patent został zgłoszony 20 lutego 1971r, natomiast drugi zgłoszono 20 czerwca 1977r.
Nabój zgłoszony 20 stycznia 1971r
Nabój według patentu zgłoszonego 20 czerwca 1971r (patent nr. 79814) wyposażony jest w płaszcz. Wewnątrz przedniej części płaszcza umieszczono rdzeń (na patencie oznaczony jako wypełniacz), natomiast wewnątrz tylnej części płaszcza znajduje się komora prochowa z ładunkiem miotającym. Komora prochowa wystaje poza tylną część płaszcza, wewnątrz tylnej części komory prochowej znajduje się ładunek inicjujący (tylna część komory prochowej opisana została jako komora zapłonowa). Umieszczony wokół naboju prostopadle do jego osi rowek (szczelina obwodowa) pamiędzy płaszczem a komorą zapłonową pełni rolę kryzy, umożliwiając wyciągnięcie naboju z komory nabojowej w przypadku niewypału lub podczas rozładowania broni. Odpalenie ładunku inicjującego następuje po uderzeniu iglicy w krawędź denka komory inicjującej. Podczas strzału następuje rozerwanie denka komory inicjującej, następnie spalanie ładunku miotającego powoduje wylot z lufy pocisku. Pocisk złożony jest z płaszcza, rdzenia, komory zapłonowej oraz komory spalania. W naboju bezłuskowym Mariana Perehinczuka rolę łuski pełni płaszcz, który jednak zamiast zostać wyrzucony przez okno wyrzutowe, wylatuje z lufy jako element pocisku.
Rysunek pochodzi z magazynu Colt
Nabój zgłoszony 20 czerwca 1977r
Rysunek pochodzi z magazynu Colt
Nabój według patentu zgłoszonego 20 czerwca 1977r (patent nr. 111036) przypomina nabój z 20 stycznia 1971r, jednak wyposażony został w dłuższy płaszcz który zachodzi nieznacznie na denko naboju, co zabezpiecza przed wysunięciem się komory zapłonowo prochowej z naboju podczas strzału. Płaszcz nie zachodzi na środek denka naboju, na środku denka naboju znajduje się natomiast denko komory zapłonowo prochowej z nacięciami ułatwiającymi rozerwanie się denka podczas strzału. Nabój nie posiada rowka (szczelina obwodowa) pełniącego rolę kryzy. Podobnie jak w poprzednim naboju spalanie ładunku miotającego powoduje wylot z lufy pocisku złożonego z płaszcza, rdzenia oraz komory zapłonowo prochowej.
Naboje Perehinczuka ogółem
Naboje Mariana Perehinczuka wyposażone są w płaszcz pełniący rolę łuski, dlatego też charakteryzują się dużą odpornością mechaniczną, niewielkim ryzykiem samozapłonu oraz nie muszą być wyposażone w całkwicie spalającą się spłonkę. Naboje Mariana Perehinczuka nie były produkowane seryjnie, jednak mimo tego stanowią ciekawy przykład naboju bezłuskowego skonstruowanego przez amatora nie związanego z przemysłem zbrojeniowym.